| |
![]() |
|
| NOWY GRACZ »
GALERIA |
|
||||||||||||
KAPITAN GRISZA Copyright
© 2004 by Marcin Nowakowski.
Wszelkie
prawa zastrzeżone.
|
|
– Ja lubię latać,
generał – odparł wymijająco Grisza. – Bardzo lubię, generał.
Czterdziestotonowy potwór ciął powietrze z prędkością większą niż kula karabinowa po wylocie z lufy. Zimne fale Morza Północnego odbijały się na srebrnym brzuchu, a wylatujący z tyłu warkocz płomieni upodabniał go do komety. Na dnie łagodnych oczu pilota tliła się iskierka szaleństwa. W szczupłych dłoniach trzymał drążek. Senny uśmiech chorego dziecka przyozdabiał twarz, a usta poruszały się w rytm naiwnej piosenki. Tam daleko z przodu było to, czego nigdy nie znalazł na ziemi. W mroku połykanych kilometrów czaiła się niewypowiedziana tajemnica. Pogrążona w odmętach odległych o zaledwie kilka metrów fal kusiła jak najcudniejsza kochanka. Jeden ruch drążka, jedna zbłąkana mewa, jeden mocniejszy powiew i pozna ją całym ciałem. Tkwiła w nim od zawsze jak drzazga. Wyjmiesz – boli. Zostawisz – gnije. Ale teraz nie było drzazgi. Nie czuł jej. Przecinał wszechświat zawieszony na cienkiej linii losu. W tym magicznym momencie nie było twardej tafli wody, nie było samolotu, nie było pędu, nie było nawet kapitana Griszy. Bo to on był teraz tym pędem, morzem, falami i wszystkim naraz. Na zawsze. Na wieczność. Z rozdziału VII "W 3 Miga"
|